![666 United Metal Fest 2026 [FOTORELACJA]](https://api.fleszevents.pl/uploads/odium_humani_generis_0049_197adbd71a.jpg)
Cóż to był z wieczór! Zabytkowy pałac, biała dama i bite dziewięć godzin bezkompromisowej ekstremy. Tak w skrócie zapisała się w pamięci pierwsza odsłona 666 United Metal Fest. Wydarzenie zorganizowane w sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, miało pierwotnie wystartować już wiosną 2025 roku. Wtedy jednak na przeszkodzie stanęły kwestie formalne, co wymusiło na organizatorach ze Stowarzyszenia Dżentelmeni Metalu odwołanie imprezy. Patrząc jednak z perspektywy czasu - wyszło to wszystkim na dobre. Majowe prognozy zwiastowały ulewne opady, a potężne załamanie pogody potrafi skutecznie zepsuć atmosferę każdego plenerowego festiwalu.
Jak zatem było na inauguracyjnym 666 United Metal Fest?

Mroczna sceneria: Neogotycki Pałac w Łęce Wielkiej
Na miejsce inauguracyjnej edycji 666 United Metal Fest wytypowano wyjątkowo urokliwy Pałac w Łęce Wielkiej. Posiadłość wzniesiono w 1870 roku dla Leona Mielżyńskiego, a jej projekt przypisuje się słynnemu architektowi F.A. Stülerowi. Od pokoleń budowla pozostaje jednym z najważniejszych punktów na kulturalnej mapie regionu. Bryła obiektu czerpie z czołowych wzorców angielskiego gotyku i składa się z dwóch połączonych części: wyższego, reprezentacyjnego korpusu oraz niższej przybudówki. Na ich styku wznosi się malownicza wieża widokowa, nadająca całości unikalny, majestatyczny charakter.
Po przekroczeniu progu reprezentacyjnej sieni uwagę natychmiast przykuwa wysoki, co najmniej wysoki na cztery metry sufit z zachowanymi kasetonami, w których wymalowano herby wielkopolskich rodów. Pomieszczenia przeznaczono na garderoby dla zespołów, stoisko z merchem oraz zaplecze. Według lokalnych podań pod pałacem znajdują się nawet dawne lochy i katakumby! Obecnym właścicielem obiektu jest prywatny pasjonat ciężkich brzmień, który z własnej inicjatywy udostępnił teren pod festiwal - szanujemy!
Sam budynek to jednak nie wszystko. Rezydencję otacza 6,5-hektarowy park w stylu angielskim. Scenę usytuowano tuż przy wejściu frontowym, natomiast naprzeciwko przygotowano kameralną strefę gastro, którą nocą rozświetlały klimatyczne girlandy ogrodowe zawieszone między drzewami. Na krótką wycieczkę po Pałacu zabierzemy was w naszym recapie.
Death, doom, black i thrash metal: dla każdego, coś ostrego
Głównym założeniem 666 United Metal Fest jest zbudowanie zwartej, zaangażowanej społeczności, otwartej na nowe brzmienia i doceniającej najwyższą jakość death, thrash, black oraz doom metalu. A muzycznych wrażeń zdecydowanie tego dnia nie brakowało.
Imprezę rozpoczęła czeska formacja death metalowa, Dysangelium, a przed sceną można było dostrzec pierwszych „koneserów” muzyki metalowej. Nim jednak koncert na dobre się rozkręcił, nad festiwalem przeszła intensywna, ale na szczęście krótka ulewa. Publika była jednak przygotowana na tę ewentualność, zaopatrując się w płaszcze przeciwdeszczowe.
Koncert trwał w najlepsze, aż tu nagle gitarzyście pękła struna! W tym czasie, kiedy muzyk naprawiał sprzęt, swoje „5 minut” postanowił wykorzystać basista zespołu. Chłop przejął mikrofon, przywitał się z nami, podziękował za zaproszenie i upewniał się, czy aby w ogóle rozumiemy, co zespół do nas mówi :D Długo jednak nie nacieszył się tym czasem antenowym i po krótkiej przerwie kapela dokończyła granie.

Kolejny gość przyjechał do nas ze znacznie bliższych stron, bo z Dolnego Śląska. Mowa o formacji Wisielec, która jako pierwsza zaserwowała nam tego dnia black metalową rozpustę. Posiadacze corpse paintu wywarli takie wrażenie, że nawet pogoda postanowiła się uspokoić. Na spacer pomiędzy ludzi wybrała się także Biała Dama (mówiłem coś o miejscowej zjawie?).
Kolejna była grupa Supreme Void oraz jej podejście do technicznego death metalu. Tak jak już wspominałem w poście na FB, bardzo mnie intrygował ten występ - zwłaszcza że debiutanckie „Towards Oblivion” to kawał solidnego grania. Niestety, materiał na żywo mi nie siadł, ale kto wie, może w przyszłości coś się odmieni?

Następni w rozpisce byli heretycy z Heretique, którzy we wrześniu obchodzą 20-lecie istnienia! Połączenie black i thrash metalu to zawsze dobry prognostyk i nie inaczej było w przypadku tego kolektywu z Gliwic. Na tamten moment był to mój faworyt festiwalu.
Przechodzimy do kolejnego, zagranicznego gościa. Doomas znają chyba niemal wszyscy uczestnicy metalowych festów. Słowacy grają u nas dość często, chociaż ja sam zapomniałem już, jak ekipa Petera Beťko, tytułowego Doomas, potrafi mocarnie zabrzmieć na żywo. Pierwszy i ostatni raz widziałem zespół na 7. edycji Niech Cisza Milczy, czyli z dobre 8 lat temu. Pomimo takiego upływu czasu.
Twórczość zespołu inspirowana jest cosmic horrorem, mitologią Cthulhu oraz prozą H.P. Lovecrafta. Tego drugiego zresztą nie dało rady nie zauważyć, gdyż w początkowej fazie koncertu na scenie pojawił się daleki kuzyn Wielkiego Przedwiecznego. Grupa nadal trzyma poziom, zgrabnie łącząc elementy doom z death metalem. Panowie nie zamulali, a potężny przester kojąco smyrał nas po uszach.

Odium Humani Generis to moje osobiste odkrycie na 666 United Metal Fest. Black metal czystej postaci. Mrok, surowe, zimne brzmienie i zero pudrowania. Belzedup jest dumny, że po naszym świecie kroczą tacy wysłannicy. Mnie kupili bez dwóch zdań i liczę w przyszłości na kolejna spotkania. Zresztą, wszyscy kiedyś skończymy bez imienia.
Dymna Lotva to pozycja, z którą polecam zapoznać się osobiście. Ta pochodząca z Białorusi i tworząca od kilku lat w Polsce formacja zagrała w Łęce Wielkiej koncert, który trudno ująć w proste ramy. Nie był to zwykły występ, lecz głęboko poruszające spektakl muzyczny, któremu towarzyszyła wyjątkowa otoczka.
Publiczność zgromadzona pod sceną doświadczyła gęstej, wielowymiarowej fuzji dźwięków. Muzyka grupy momentalnie uderza potężnym ciężarem, by po chwili wprowadzić słuchaczy w hipnotyzujący spokój. Fundamentem całego wydarzenia okazała się Nokt, wyróżniająca się scenicznym magnetyzmem, świetną interakcją z publicznością oraz imponującym warsztatem wokalnym – od czystych partii, przez głęboki growl, aż po przeszywający scream. Atmosferyczny, wręcz depresyjny black metal rozlał się pod murami Pałacu w Łęce Wielkiej.

Pierwszą edycję 666 United Metal Fest zamknęła nasza rodzima Arkona. Z jednej strony black metalowa horda zagrała prawilną sztukę, ale z drugiej nie dałem się aż tak pochłonąć, jak np. jedna dziewczyna, która intensywnie machała łbem przy barierkach. Formacja istnieje na naszym poletku już dobre 30 lat, wydała osiem płyt, a „Stella Pandora” to chyba w ogóle pierwsza moja styczność z ekipą Khorzona.
„Prometeus” zabrzmiał elegancko, ale wyczekiwanie akurat na ten utwór, który ostatecznie pojawił się dopiero pod koniec setlisty, stanowiło już dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Po kilku dobrych godzinach kucania i łażenia w tę oraz z powrotem, nogi same właziły mi do tyłka.
Impreza zakończyła się bodaj koło 1 nad ranem, a pożegnali się z nami Arek z Music Partners, który ogarnął cały line-up, oraz Prezes Stowarzyszenia, Łukasz, który jak sam przyznał „nie zna się na metalu” xD. Po krótkiej przemowie rozpoczęło się after party. Dostaliśmy nawet propozycję przekimania w Pałacu, żeby nie tłuc się nocą, no ale we Wrocławiu czekały nasze „króle” 🐇

Podsumowując, pierwsza edycja 666 United Metal Fest zaliczyła solidny start. Jak pisałem, impreza przyjęła kameralny klimat, ale czuć tu ogromny potencjał na coś zdecydowanie większego. Ja już swoją muzyczną propozycję wyraziłem, a co z tego będzie, to się okaże.
Poniżej tradycyjnie kilka przykładowych fot. Po resztę zapraszamy do sekcji „Galerie”.
Już wkrótce pojawi się recap.





































Tagi: